Marrakech

Los diez imprescindibles de Marrakech

By | Interesting facts, Traveling | No Comments

Marruecos es sin duda un gran destino vacacional por diversas razones: su cercanía, el precio y por su belleza. Vale la pena pasar unos días en la ciudad imperial de Marrakech ya que tiene mucho que ofrecer a sus visitantes. De hecho, en el año 2015 fue elegido como el destino más popular del mundo. Estos son los diez lugares imprescindibles que debes ver en Marrakech.

Los diez imprescindibles de Marrakech

Plaza Jamaa el Fna

La plaza Jamaa el Fna es el corazón de Marrakech y el pulmón de la medina. En el año 2001 fue reconocida como patrimonio oral e inmaterial de la humanidad por la UNESCO. La plaza sirve para fines comerciales, para espectáculos, para comer… Tanto de día como de noche la animación se sucede de manera continuada. Por la noche, es el lugar perfecto para probar la cocina marroquí más tradicional en sus restaurantes móviles. También os recomendamos tomar un té moruno en alguna de las azoteas de los bares de la plaza, ya que desde allí podrás disfrutar de unas vistas estupendas.

Los zocos

Los zocos son el lugar perfecto para perderse, comprar y para admirar la artesanía marrakechí. En los zocos de la mediana hay más de 40.000 artesanos. Estos animados zocos están organizados en corporaciones: zoco Cherratine para la marroquinería, Zrabi para las alfombras, Fekherine para las alfarerías, Sebbaghine para los tintoreros, Seffarine para los cobres etc. El “maâlem”, es el artesano experto y el guardián de los secretos del oficio.

El barrio de Sidi Boudchich es uno de los mayores centros de producción artesanal de la ciudad. Sin duda alguna, los zocos de Marrakech son una visita imprescindible.

Tumbas saaditas

Las tumbas saaditas es la necrópolis real de la dinastía Saadita, el primer conjunto de salas funerarias fue creado en le año 1557. Se erigió un segundo edificio que contiene la sala central o también llamada “sala de las doce columnas”. También hay otro espacio reservado a las tumbas de los niños. Todas las salas están decoradas de manera minuciosa.

5. La Koutoubia

6. Palacio Badii

7. Medersa Ben Youssef

8. Palacio Bahia

9. Museo Dar Si Said

10. Jardín Majorelle

Si quieres leer más visita la pagina diario del viajero

Imazighen – Moroccan Berbers

By | Interesting facts | No Comments

The Berbers – an indigenous ethnic group of the Maghreb region of North Africa from Siwa Egypt to the Canary Islands. The original name of the people of North Africa was Imazighen (plural) and Amazigh (single). It means free and noble people. Traveling in Morocco you will meet the Berbers everywhere and you will know their hospitality.

Berber history

The Berbers people believed in natural religion – Warro, the God of good luck and Wayha, the God of bad luck. Other religions such as Christianity and Judaism arrived much later. By the seventh century most Berbers professed Christianity or polytheism. In the seventh century, after the Arab expansion, this began to change gradually as the majority of the population adopted Islam despite resistance attempts.The Arabs made a strong effort to destroy the religious beliefs and culture of the Berbers, but were unsuccessful because if the fierce Berber pride. They were able to protect their customs in weddings, parties, clothes and even food.

Although Arabic is the official language of the Kingdom of Morocco, after manifestations, the Amazigh language is now being taught in the schools.”

Berber culture

Between Berber and Arabs citizens of north Africa are differences in customs.The Amazigh have a great respect and honor for women. I Among other things is the distinctive monogamy of women and the co-decision on important matters of the family together with her husband.

Berbers have their own language. Their language is mainly spoken, handed down for generations. They also have their own alphabet and own dialects. In modern times, even though most Berbers are Muslims, they cultivate their separate beliefs.

The Berbers have their own language. Their language is mainly spoken, handed down for generations. They also have their own alphabet and own dialects. In modern times, even though most Berbers are Muslims, they cultivate their separate beliefs.
The Berbers also have their own music. Earlier were the nomadic people of the nomads, without even writing, singing songs. These are the stories of people’s lives, the words of these songs will fall from the hearts of popular poets.

“Dihya, a warrior queen, was born in the early 7th century. For five years, 695-700 AD. she ruled a free Berber state. She died in battle against invading Arabs. She is known as the most powerful monarch in North Africa -The Queen of the Berbers.”

Conheça o Deserto do Saara no Marrocos

By | Traveling | No Comments

Não há como negar. O deserto, em especial, o Deserto do Saara no Marrocos, exerce fascínio sobre muitos de nós. Um ambiente extremo, desconhecido, completamente diferente de qualquer outro. Assim como o Marrocos, um País que desperta a nossa curiosidade, que alimenta a nossa imaginação. Conhecer o Deserto do Saara no Marrocos é uma experiência única, inesquecível. De dia, uma visão impressionante. Dunas de areia de cores que se alternam, amarelas, alaranjadas, vermelhas… Dunas que se prolongam muito além do que a vista pode alcançar. Um ambiente arrebatador, que traz paz. De noite, o silêncio e as estrelas; mais, muito mais estrelas do que se imagina existir. Um acampamento, a fogueira, a música e a dança sob um céu de uma beleza inigualável. Se você imagina como deve ser o deserto, acredite, é muito mais do que você é capaz de supor. É inacreditável, maravilhoso, absolutamente especial.

Planeje uma viagem ao deserto do Saara no Marrocos. Não hesite. Vá até Merzouga, uma aldeia berbere que fica ao lado de Erg Chebbi, um conjunto de dunas espetacular, o maior do Marrocos. Faça tudo com tempo, desfrute ao máximo. Durante o dia, embarque num 4 x 4 e se deixe conduzir por um guia/motorista experiente. Entre no coração do deserto, visite uma família nômade, tome um chá com eles, tente entender como eles vivem. Então, à tarde, considere a possibilidade de se juntar a uma caravana de dromedários. E passe a noite no deserto, durma em uma tenda, viva a experiência completa. Não deixe de apreciar o nascer e o pôr do sol; você vai ter oportunidade para isso. Impossível descrever com palavras ou captar em imagens. É preciso ver de perto… E se emocionar. Sente-se em uma duna e observe; apenas isso. Assista ao espetáculo da natureza, em silêncio, deixe-se levar. Abra seu coração e sinta o deserto. Durante toda essa jornada você vai encontrar uma gente generosa, acolhedora, que sabe compartilhar. E, ao final, você vai se sentir privilegiado. E imensamente feliz.

Paula Magalhães

 

Egzotyczna podróż po Maroku

By | Traveling | No Comments

„Wsiąść do pociągu byle jakiego …” – choć nie był to pociąg, tylko samolot, i nie byle jaki, tylko do Marrakeszu, to podróż w nieznane jak najbardziej. Tylko my dwie, plecaki, mapa i przewodnik. Przygoda, na którą przez ostatnie miesiące czekałyśmy z niecierpliwością. Zafascynowane, własnymi wyobrażeniami o tych wszystkich egzotycznych miejscach, smakach, dźwiękach i zapachach, które dopiero miałyśmy poznać.

Marokańska przygoda

W końcu marzec, urlop, przygoda. Po południu wyleciałyśmy z warszawskiego Okęcia. W stolicy było chłodno, koniec marca, ale chyba był przymrozek, bo pamiętam, że na rękach miałam rękawiczki. Po 3,5 godzinach lotu, wczesnym wieczorem deszczowo, lecz znacznie cieplej przywitał nas Madryt. Olbrzymie lotnisko, ale świetnie oznaczone, nie sposób się zgubić.  O 6 rano wsiadłyśmy do samolotu wylatującego do Marrakeszu. Na pokładzie tylko garstka osób i obsługa. Zmęczone długim koczowaniem na lotnisku, przespałyśmy ten dwugodzinny lot. O 6 rano (zmiana czasu) powitał nas wschód słońca nad płytą lotniska w Marrakeszu. Chwila na formalności wizowe, a później odbiór bagażu i prawdziwa przygoda.

 

Uroki Maroka

Chłonęłyśmy ten kraj wszystkimi zmysłami. Wszystko było nowe, inne, pobudzało każdy zmysł. Nawet zwykły uliczny zgiełk był egzotyczny. Rozmowy w języku arabskim i francuskim mieszały się z odgłosami ulicy – klaksonami dużych i małych taksówek, śmigających z każdej strony motorynek (wyjątkowo popularny środek lokomocji w tym kraju), stukotem końskich kopyt i rżeniem osłów. Dookoła unosiły się opary spalin, mieszające się z zapachami potraw – przyrządzanych na straganach wprost na uliczkach Medyny – smażonych placków, bułek, mięs, gotowanych ślimaków. Do tego piżmo, paczuli, jaśmin i wiele innych zapachów, których nasze nosy nie potrafiły zidentyfikować. Zapach oczywiście pobudzał smak. Świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy świetnie zaspokajał pragnienie (w tym czasie w Maroko było ok. 26 stopni Celsjusza). Wiedzione właśnie niezwykle apetycznym zapachem, kilkakrotnie skusiłyśmy się na tadżin, spróbowałyśmy gotowanych ślimaków. Do tego na każdym straganie owoce, specyficzne słodycze, smażone placki z przeróżnym nadzieniem. Smaki dawno zapomniane, lub całkiem nowe, bardzo różnorodne.

Uliczki w Medynach w Maroku mają specyficzny klimat, to właśnie na nich toczy się codzienne życie. Medyna zmienia się wraz z porą dnia. Tak było i w Marrakeszu i w Rabacie. Rano miasto powoli budzi się do życia. Wąskie, prawie że puste uliczki, na których tylko sprzedawcy podnoszą żaluzje kawiarni i sklepów, rozkładają stragany, a rzemieślnicy otwierają swoje zakłady, po południu wypełniają się morzem ludzi. Na ulicach króluje gwar i kolorowy tłum, przez który trudno się przecisnąć. To tu ludzie pracują, wytwarzają, sprzedają, kupują, gotują, jedzą, spotykają się i rozmawiają. Codziennie wieczorem, spacerując uliczkami Medyny, starałyśmy się chłonąć tę niesamowitą atmosferę, by zupełnie nią przesiąknąć.

Marokańska gościnność

To właśnie ludzie urzekli nas najbardziej. Oczywiście jak już otrząsnęłyśmy się z pewnego szoku kulturowego. Zwykłe sprawy: chłopak w autobusie, który pomógł nam ustalić, gdzie właściwie jedziemy, kelner z kawiarni przy dworcu autobusowym w Rabacie, który pomógł nam złapać taksówkę i wytłumaczył kierowcy, gdzie chcemy się dostać, kobieta w Djellabie, która nie pozwoliła taksówkarzowi z nas zedrzeć, uroczy recepcjonista w hotelu, który co dzień pilnował płomienia w junkersie, byśmy miały ciepły prysznic, i wreszcie przemiły, starszy barman, który zawsze miał dla nas stolik w barze, gdzie co rano piłyśmy kawę.

Zaskoczyło nas to, że Marokańczycy byli nas ciekawi. Normą było, że zwiedzając, idąc na plażę, spacerując uliczkami byłyśmy zaczepiane przez zwykłych przechodniów, którzy ze szczerym zainteresowaniem po francusku wypytywali nas o wszystko. Problem w tym, że my mówiłyśmy jedynie po angielsku. Nie zmieniało to faktu, że kiedy pytałyśmy o drogę, o lekarstwo na uczulenie w aptece, pociągi na dworcu, itp., zawsze nam ktoś pomógł. Kiedy pojechałyśmy późnym popołudniem zwiedzać Medynę w Sale, zwykły przechodzień, posługując się francusko-angielską mieszanką językową, ostrzegł nas, że po 17. jest tam niebezpiecznie i możemy paść ofiarą skuterowych złodziei. A kiedy siedziałyśmy na plaży, podeszła do nas grupka dzieciaków, zostawiając nam do pilnowania swoje plecaki i ubrania, kiedy oni kąpali się i grali w piłkę. Na swój sposób było to ujmujące i rozbrajające.

Marokańczycy po prostu tacy są. Z tego co zaobserwowałam, są wobec siebie życzliwi i potrafią sobie bezinteresownie pomagać w zwykłych, drobnych codziennych sprawach – w autobusie, pociągu, na ulicy. Coś czego, jadąc do pracy, tak na co dzień nie obserwuję, tam spotykałam na każdym kroku.

Na pewno tam wrócimy. Następnym razem Fez, Meknes, północno-zachodnie wybrzeże, co jeszcze nie wiem, ale znów chcę poczuć ten stan permanentnej fascynacji otaczającą mnie rzeczywistością.
Poznaj Maroko